Prysznice IMS e61

     Bardzo podobał mi się komentarz Pawła Siemaszko na ten temat , kiedy byliśmy w Pszczynie na szkoleniu – „must have”. Po prostu. Po okresie sitek VST nadszedł czas na prysznice. Dlaczego?
     Krótko:

Wymiary i kształt:
-> średnica obudowy: 56,5mm
-> średnica zewnętrzna: 60mm
-> wysokość prysznica: 17mm (zewnętrzna)
-> perforacja: 98 otworów o O 3,0mm

Cechy:
-> zintegrowana membrana o pojemności filtrującej 200µm
-> wielowątkowy strumień, równy z każdej strony
-> aksamitna i kremowa crema, częstszy tygrys
-> wyższa słodycz i lepszy balans

      Jaka jest różnica?
standard
 

ims
zdjęcia:
Reklamy

Starty naszych w Melbourne

Przelicznik jest prosty. W Melbourne jest 8 godzin do przodu. Przykładowo u nas jest 20.00 14maja tam jest 4.00 15maja. Mamy trzy osoby startujące w trzech konkurencjach:
-Agnieszka Rojewska (Brisman Kawowy Bar) – konkurencja Latte Art
-Ewelina Kozłowska (Kita Koguta) – konkurencja Coffee in Good Spirits
-Mikołaj Panasik (Relaks) – konkurencja Cup Tasters

livestream do wszystkich kanałów zawodów

LATTE ART

Agnieszka zaczyna Art Barem 15 maja w czwartek o 12.10pm  – w Polsce będzie 15 maja (czwartek) o 4.10  – livestream’u nie ma [dzięki Basia 😉 ]

Runda pierwsza odbędzie się 16 maja o 12.45pm – u nas możemy ją zobaczyć 16 maja (piątek) o 4.45

cała rozpiska godzinowa każdego zawodnika tutaj
CiGS
Ewelina Kozłowska zaczyna drugiego dnia startów CiGS w sobotę 17maja o 2:42pm – u na livestream zacznie się 17 maja o 6:42

cała rozpiska godzinowa każdego zawodnika tutaj


CUP TASTERS


Mikołaj Panasik zaczyna 16 maja o 1:25pm – u nas możemy go obejrzeć 16 maja o 5:25



                                           cała rozpiska godzinowa każdego zawodnika tutaj
POWODZENIA!

Muzeum, Fabryka, Mediolan 17-18/04/2014

PRIMULATOR POLSKA & POLISH BARISTA TEAM MEET FAEMA
BINASCO, MEDIOLAN 17-18/04/2014

       Przecudowny wypad do Mediolanu za mną! Szybki, dobrze zorganizowany, oczywiście fantastyczny wylot. A wszystko dzięki firmie Primulator, w składzie Marek Robacha, Krzysiek Kukawka, Grzesiek Kawalowski plus my jako „Polish Barista Team” czyli Mateusz Gaca i ja. Polecieliśmy na dwa pełne dni w ramach wygranej podczas Łódzkiego Festiwalu Kawy. Mateusz poleciał z nami dzięki uprzejmości Agnieszki Rojewskiej, której termin kolidował z ważnymi sprawami. Jak wiecie Agnieszka staje na głowie teraz przygotowując się do Melbourne na Latte Art i baristów w Warszawie… Poza tym uczelnia i doktorat nie wspominając o życiu prywatnym [dwa razy wyskakujące korki… 😉 ]

      Nie obyło się bez przygód – uciekł nam Polski Bus ale do Łomianek dotarliśmy z dwugodzinnym zapasem. Przywitała nas uśmiechnięta ekipa Primulatora, trzasnęliśmy parę espresso i w drogę na lotnisko. Lot bez problemów nad przepięknymi Alpami w pełnym słońcu…. Raj!
Przywitano nas znakomicie – czekał na nas samochód z Bergamo, w drodze poruszyliśmy kwestię historii zawodów w Polscie – Marek to bardzo cenne źródło informacji! Potrzeba jest stworzenia portalu z historią zawodów w Polsce! Podróż zajęła nam godzinę do hotelu Il Castelletto. Szybki prysznic i spotkanie na dole, żeby zjeść coś na ciepło. Kilkaset metrów od hotelu znajdowała się włoska restauracyjka z piłkarskimi akcentami gdzie przywitał nas prawdopodobnie sam właściciel. Kiedy weszliśmy był tam tylko jeden zajęty stolik, szeroki wybór wina, whisky i innych alkoholi. Nie rozumiejąc dużo z tradycyjnej włoskiej karty, dostaliśmy propozycję spróbowania wielu rzeczy w formie degustacyjnej. Było warto! Wszystko na świeżo – najlepiej! 

dzień pierwszy


     Rankiem po śniadaniu odebrano nas z hotelu i ruszyliśmy do Fabryki, siedziby szefów i Muzeum w jednej lokalizacji – łącznie 75,000 m².  Profesjonalnie, czysto, schludnie i reprezentacyjnie. Nie dziwi mnie to, jest to firma produkująca około 40 tysięcy maszyn rocznie… Rozpoczęliśmy od prezentacji historii firmy Faema, Cimbali i okresu ich połączenia. Gruppo Cimbali zatrudnia łącznie 603 osoby a jej obroty to 133miliony euro tylko w roku 2012… Rzeczą nieuniknioną jest posiadanie niezliczonej ilości certyfikatów i pozwoleń (zdjęcie poniżej) – ktoś kto produkuje na taką skalę jest zobligowany to takich posunięć. Świadomość tego, że jest to zapewnione wzbudza szacunek i zaufanie.

       Po prezentacji udaliśmy się na lunch, potem zwiedzać produkcję. Każdy barista powinien choć raz w życiu zobaczyć jak ekspresy są produkowane a następnie obowiązkowo udać się do Muzeum Mumac! Miałem tę przyjemność i była to wyprawa do źródła. Włochy, espresso i produkcja 🙂 mistrz! 
Czas na testowanie espresso. W młynkach jedna ta sama kawa, różne profilowanie na maszynie La Cimbali M100. Szczerze przyznam, że przed przylotem była to rzecz, która mnie najbardziej ciekawiła. Chciałem tę maszynę poznać od środka i udało się, Jestem pod wrażeniem, że wraz z rozwojem rynku specialty, całym nowym boomem na profilowane ciśnienie La Cimbali stworzyło model, który bez problemu może konkurować z najlepszymi maszynami w najwyższej klasie. 

La Cimbali M100 HD

 Ciśnienie

       Profilowane ciśnienie nabiera w tym przypadku zupełnie innego wymiaru. Programowanie i zapamiętywanie ustawień. Innowacją jest możliwość ustawienia ciśnienia w określonym czasie czyli ustawiamy przykładowo czas pierwszych 4 sekund na 4bar następnie przez 10sekund 7bar i 9bar w ostatniej fazie ekstrakcji. Łącznie 4 różne etapy czyli kontrolujesz ekstrakcję jak tylko chcesz.. Jak to rozwiązano? Ustawiono działanie pompy na 15bar i zainstalowano bypassy, które sterują w odpowiednim czasie obniżając lub podwyższając ciśnienie. Dużo elektroniki ale klasa!



Temperatura     
         Kolejnym elementem wartym uwagi jest zamontowanie czujnika temperatury w grupie. Czujnik zamontowany jest i na górze koło grzałek i na dole dzięki czemu grzałki, które regulują temperaturę nie przekłamują pomiaru. Temperatura może mieć odchylenia do maksymalnie 1stopnia. Logiczne i dobrze rozwiązane (zdjęcie poniżej)
Bojler w M100 jest w całości wyizolowany, dzięki czemu nie ma znacznej utraty temperatury. Dobrze wykonany, solidny, zwarty i „stary” Cimbali pokazał klasę!
     Po wizycie w fabryce zostaliśmy zaproszeni ponownie na spotkanie z Panem Vigano, który jest dyrektorem do spraw rozwoju marki. Co mnie bardzo zaskoczyło i ucieszyło jednocześnie – ich podejście do nas czyli baristów. Zapytano nas co myślimy o sprzęcie Faema, Cimbali, jak wygląda rynek z naszej perspektywy, jakich ekspresów używamy na co dzień i dlaczego. Pytano nas o to co byśmy wprowadzili do ekspresów Faema, Cimbali, co wg nas jest najważniejsze. Bardzo długa i przyjemna rozmowa zakończona prezentem w postaci małej mosiądzowej repliki starych modeli Cimbali 🙂 

MUZEUM MUMAC…

      Wracasz do źródła. Zaczynasz rozumieć ich perspektywę. Pojmujesz początek późniejszego skomplikowania budowy ekspresów. Stoisz w stworzonych specjalnie boksach, które tematycznie nawiązują do pewnych okresów. Od 1901 do dziś… Znakomita podróż. Budzi respekt i pokorę. Przy całych ścianach plakatów, replik barów, muzyki, designu modeli coraz mocniej szanujesz ten biznes. Bo to jest biznes. Za nim kryję się wspaniała ideologia, która większości prawych gości ujęła swoją nieskończonością. Pierwsze ekspresy były maszynami, które po prostu oddzielały fusy w zaparzonej kawie a maszyna podgrzewana była węglem albo drewnem… Między innymi dlatego pierwsze modele były typu bullet, czyli jak pocisk ustawiony w górę. Zaskoczyło mnie jak wielu modeli nie znam, nigdy nie widziałem, mimo tego, że znałem każdą firmę, która tam była… Szok. I napiszę jedno – długo nam jeszcze zabierze zanim wrócimy do tak dobrych stylistycznie ekspresów za barem. To mimo wszystko jest to serce  kawiarni. Maszyna – jedna z zasad 4M. Teraz rozumiem co się pod tym kryło. Wspaniała rzecz.
Wizyta w Mumac to obowiązek każdego baristy.
    Wieczorem obowiązkowo wyjście na miasto. Mnóstwo ciekawych ludzi i przejście nową bohemą Mediolanu Corso di Porta Ticinese. Jak berliński Kreuzberg… Magia. W piątek zwiedzanie, szwendanie się po Mediolanie, wuchta espresso (tak – nie pijalne) i niekończące się rozmowy ze Stefano. Krótko o nim. Dawno nie spotkałem tak ciepłego, pełnego entuzjazmu i otwartego faceta! Włoch, który gada prawie po polsku, wciąż się śmieje i opowiada mnóstwo znakomitych historii. Świetny gość!
PS-Chciałem z całego serca podziękować Markowi Robacha wraz z fantastyczną załogą Primulatora za mocno inspirującą, korzenną podróż w czasie do kolebki espresso. Był to zaszczyt móc słuchać o historii zawodów w Polsce oraz o wyprawach Marka jako sędzia! Ogromny szacunek i podziękowania!