Norwegia

często zastanawiam się jak tym razem będzie wyglądał powrót. Zawsze staram wracać się z uśmiechem, świeżym nastawieniem i energią na dalej. ale dziś nie wróciłem z tym zestawem. Ilekroć oszukuję się, że u nas i tak będzie dobrze, rzeczywistość zniża mnie do parteru. Patrzę na te smutne zmartwione twarze, narzekające, przeklinające na lewo i prawo… kurde nie ma się czym cieszyć. I tak się jeszcze cieszę, że jestem tak skonstruowany, że puszczam sobie funk na słuchawki i płynę zatopiony.. ale już czasami i to nie wystarcza..

Norwegia… bez stresu, bez nerwów, bez pośpiechu. Co wtorki i czwartki benzyna taniej dzięki kaprysowi Króla. Podatki… oddają z nawiązką (zus nie bankrutuje..), praca stabilna, pracownik trzy razy w miesiącu może bez podania przyczyny nie przyjść do pracy. Dzieci są odwożone od domu do szkoły busem. Nie ma systemu oceniania (bo po co?) woda za darmo – zdatna do picia – rewelacyjna, prąd wynosi Cię śmieszne pieniądze… długooooo by wymieniać.

miałem to szczęście, że znalazłem się na norweskiej wsi -nieopodal małego miasteczka Vikersund, więc poniekąd mogę więcej powiedzieć o przypadkowo zaczepionych Norwegach. Mili, uśmiechnięci, wiecznie się witają gestami ze sobą, spotykają się na spacerach, wychodzą na biegówki, spotykają się na ploteczki 😉
ciepli, nie odmówią pomocy, godni zaufania – uwielbiają ciasto marchewkowe i wszystko co z przelewu. 

cdn.
Reklamy

Vikersund

minął mi pierwszy dzień w Vikersund które położone jest 40 kilometrów na północny zachód od Drammen. Właśnie odbywają się tutaj mistrzostwa świata w skokach narciarskich a kawiarnia w której pracuje prócz tarasu z widokiem na skocznie mieści się od niej mniej więcej 500m 🙂 za szyby patrząc na skoczków będę zalewał 2 dniowe kawki od Tima – cała oferta 🙂
kawiarnia ślicznie urządzona, świetna lokalizacja, przytulna, przeszklona a co najważniejsze z wpełni wyposażona kuchnią deserową. Tak jak przyznam się nigdy nie ciągnęło mnie do pieczenia dziś upiekliśmy 8 cookies z płatkami owsianymi, suszonymi morelami polane likierem domowej roboty z whisky z laskami wanilii, muffiny w ilości 8 sztuk i ciasteczka brownie z kakao.  pycha!  Widoki zapierają dech w piersiach. Rafał i Monika mieszkają na zboczu góry z widokiem na cały pas gór kilkukilometrowy…. jakiś kosmos… Jutro nieco więcej o coffee 🙂 idę spać
Ps-piszę z telefonu dlatego nie wrzucam zdjęć, może jutro ogarnę

Overthinking

za dużo. od tygodnia zbieram się żeby sklepać całość na post o mleku a nie chce wrzucić pustych informacji.
co by się trochę wytłumaczyć za nikłą tutaj aktywność. Aktualnie na pograniczu zjazdu lecę do Norwegii –  dzięki Mihowi i Adamowi z Uno – na parę dni pracować na kawkach od Tima Wendelboe także jestem mega szczęśliwy – to jest właśnie to o czym zawsze marzyłem – podróże by parzyć dobre kawy! A co jest jeszcze lepsze zgadnijcie kto mnie przygarnie w Gdyni… :)) najlepsi z najlepszych 🙂 Black&White Coffee!!!!!

Hunkute Espresso

Muszę niestety i z przykrością przyznać i pewnie co niektórzy spojrzą na mnie z niedowierzaniem, ale podczas całego pobytu w Kanadzie i kilkudniowej wizycie w Londynie nie napiłem się czegoś tak okropnie dobrego jak espresso Hunkute Espresso od Tima….

…pewnie dlatego, że posiedziałem nad nią, pobawiłem się i sparzyłem sobie takiego kocura że od godziny niczym nie popiłem…. masakra!

espresso to singiel z Etiopii, Sidama, Dalle, Heirloom Sidamo type; myta

aksamitna cytrusowa kwasowość rozpływająca się w ustach, w aromacie i smaku bergamotka, cytryna, jaśmin. Nuty suszonych owoców, może morela? Słodki finisz….    

palona 4.12.12 zebrana w grudniu 2011

                 nie uderza- zachwyca – po stwierdzeniu z Leszkiem – możemy pożerać takie co chwilę – czasami żałuję, że jeszcze nikt nie stworzył produktu spożywczego jak ciastka, tarty, musu o smaku espresso z jasnych ziaren……   może kwestia czasu??

anyway:

  • doza 20g na vst, tamper płaski  
  • mielenie wiadomo – drobne (zdjęcie poniżej)

  • 28sekund
  • 48ml w filiżance

wszystko warzyłem. mistrzostwo. Zmęczyłem prawie całą paczkę dziś 250g,  jednak dopiero jutro otwieram Hunkute od Koppi… zobaczymy…
.
.
.
.
.
.
.
a i w końcu zaopatrzyłem się w swoją Wilfe.

Belle Epoque

co skłoniło mnie do napisania tego postu? części Elektry Belle Epoque wyprodukowanej w 2006 roku. Co jakiś czas zaglądam jak to wszystko wygląda, co potrzebne jest do wymiany itd.

generalnie ekspres chodzi od 6lat w trybie ciągłym 7dni w tygodniu od 10-22(nie licząc świąt i przerw w dostawie prądu). Wyłączany jest na noc, codziennie są czyszczone grupy, co dwa, trzy dni proszkiem, raz w tygodniu w sodzie moczone są łyżki, powłoka zewnętrzna zeszła od naszej nadgorliwości bo używaliśmy żrących płynów do czyszczenia. Poza wymianami:
-pompy razy raz,
-sitek w łyżkach razy dwa plus druciki,
-sitek w grupach,
-uszczelek razy cztery,
-presostatów razy dwa,
-odkamienienia dwa razy całości czyli miedzianych przewodów i bojlera, filtrów metalowych z grupy,
-wymianie niektórych przewodów – poprzepalane, wysuszone i popękane od ciepła – nie ma się co dziwić – wszystko zamknięte jak w pocisku (nie bez powodu te typy maszyn nazywano bullet)

ekspres chodzi jak igła. Solidna, stara konstrukcja. Jak wszystkie Elektry przegrzewa wodę i trzeba spuścić jezioro zanim spadnie temperatura ale idzie się przyzwyczaić. Pracowałem na tym ekspresie bardzo długo, nauczyłem się na nim praktycznie wszystkiego, darzę go ogromnym sentymentem…

stoi i możecie z niego coś spić w Kawiarni Atmopshera w Toruniu!

ps.-ostatnia modernizacja jego była we wrześniu 🙂

wróciłem!

ogarnięty, świeży do działania i w pracy! nareszcie powrót do UNO! Nie macie pojęcia jak tęskniłem żeby stanąć u siebie za barem poukładać wszystkie zabawki i zacząć pracować… nie da się bez tego funkcjonować. trzy tygodnie to zdecydowanie za dużo. Dzięki Bogu jestem popaprany i codziennie musiałem  pogadać z kimś i napić się sporej dawki kofeiny! uratowało mnie to !
kompletując wszystkie zabawki przedstawiam dumny nasz arsenał!
18g, 20g, 22g

c-ripple

plus kone filtry do chemexa i aeropressu

Kanada

summary



Kanada
jak tu opisać w krótkim streszczeniu okres dwóch tygodni? Chyba się nie da ale jeśli komuś będzie chciało się to czytać – będzie mi bardzo miło
 Zacznę od tematu kawy bo to przychodzi mi samo na język (albo raczej na palce)… Odwiedziłem większość Kawiarni, które klasowałbym jako najlepsze w Vancouver – każda z nich inna, swoja. Każda z nich robiąca to, na co my jeszcze troszkę poczekamy w Polsce – rynek Specialty jest tutaj ogromny.  Jeden powód – dlaczego jest tak duży? – ludzi w bród w kawiarniach. Nie będę rozpisywał się o sprzętach i lokalizacjach – to na wcześniejszych postach. To ludzie mimo wszystko napędzają budżet, realizowane plany i dają ogromną motywację do rozwoju – bo są klientami. A klient płaci – generalizując około 2-3 dolary za espresso, 3-5 za coś z filtra. Do tego jest codziennie (czasami nawet po 3-4 razy). Bo ich stać, bo jest rozwinięta kawiarniana kultura, bo wszędzie są karty lojalnościowe, bo po prostu kawa jest na każdym kroku – biura, sklepy, stacje, delikatesy, piekarnie, cukiernie – wszędzie stoi jakiś przelew. Poznałem tutaj fantastycznych ludzi z Prado Cafe, parunastu świetnych Kanadyjczyków z każdego chyba zakątka świata i jedną Polkę – Magdę – pracującą w świetnej Kawiarni Elysian Room (dystrybutor Synesso) – dzięki Paweł za kontakt – szkoda tylko, że tak późno.
 Każdy otwarty, uśmiechnięty, pomocny i miły. Nie bałbym się samemu wyjść do miasta na imprezę – nie patrzą na Ciebie krzywo, nie stoją jak słupy byle ich tylko przetrzeć i dostać po twarzy, każdy ma swój świat i panuje tutaj wszechobecna tolerancja. Będąc z Bratem włóczyliśmy się po mieście z muzyką w samochodzie, szaleliśmy jak college guys, J choć raz od dłuższego razu wyszalałem się na zapas – potrzebowałem tego. Dzięki Artur! aaaaaaaaaaaa no i jak mógłbym zapomnieć – na chillout fifa 2012, kill zone 3 z karabinkiem move, kotek na kolana i odpoczynek przy kominku albo muza w cadillacu i do Downtown…  kosmos!
Miasto do życia dla młodych ludzi nazwałbym małym rajem –  wszystko jest pod ręką. Ocean, góry, parki narodowe, każda możliwa rozrywka, każdy możliwy sport, każdy możliwy sklep z Waszymi ulubionymi płytami, ciuchami, cokolwiek. To w Vancouver znajdziecie. Po prostu. Zarabiasz średnio 1800 dolarów za etat, miesięcznie za pokój w dobrej lokalizacji płacisz około 600 dolarów z opłatami, jedzenie, imprezy, zajawka – pewnie coś jeszcze zostanie dla gospodarnego.
Jest jak w UK, pracujesz – żyjesz. Nie kombinujesz bo nikt tu tego nie robi, znajdziesz sobie jeszcze coś dodatkowego i następny hajs wpada na wydanie. Jest naprawdę dobrze. Jest jednak jeden warunek – musisz mieć znajomych albo być samotnikiem – wtedy się dostosujesz. Dla mnie chyba nie sprawia to żadnego problemu. Z resztą wiecie jak jest za barem – rozmowa – tutaj nabiera to dopiero znaczenia. Z każdym o wszystkim i wszędzie : )
Uwielbiam takie wyjazdy i poza corocznymi wyjazdami do Czech  od przylotu z Anglii ponad 4 lata temu nie byłem nigdzie dłużej. I nawet nie wiecie jak mi tego brakowało. Ci, którzy mnie znają pewnie choć raz słyszeli o tym, że gdzieś bym poleciał za granice…
 A najlepsze są wypady w miasto publicznym transportem, ze słuchawkami na uszach i mapą w telefonie – wolność…

Bądźcie pewni, że wrócę do Vancouver choćby na drugi trip


dzięki Artur i Martyna za wszystko!!!

Elysian Coffee

Elysian Room przy skrzyżowaniu 5th ave z Burrard. Przemiłe miejsce z rewelacyjną muzyką, świetną kawą i przepysznymi kanapkami na ciepło!

Polecam szczególnie dwie: jedna z dwuletnim starzonym cheedarem Ille- Aux-Grues, Quebec na chlebie z wczesnego zakwasu wraz z ketchupem ich własnej roboty oraz druga z szynką z farmy Sloping Hill Farm ze świeżą  rukolą i rozmarynem z sosem z miodu i musztardy na chlebie z oliwą. Poezja na ciepło 🙂

oczywiście poza tym to dalej dystrybutor Synesso, palarnia oraz sklep internetowy. Jest ich to drugi punkt w Vancouver w świetnej lokalizacji przy ruchliwym skrzyżowaniu na ulicy salonów samochodowych. Ruch jak zwykle – oszałamiający. Pracuję tam Magda z Polski i przyznam szczerze, że ma fajną pracę 😉
nie piłem już kawy tego dnia bo oczywiście przyjąłem jej za dużo, będąc po drodze w Prado i Revolverze ale zapewniam że mają świetną – bariści wiedzą co robią 🙂

na barze Synesso Cyncra 2gr z drewnianymi rączkami przy grupie i łyżkach, Mazzer Robur E i Kony, Ditting KR805 i KF804, Clover

aaaaaaa i co najważniejsze – Clover pierwszy pojawił się w Elysian potem dopiero fabrykę kupił starbucks…

… musiałem 😉

kawka

wróciłem… dajcie mi proszę trochę czasu na sen bo nie ogarniam tylu wrażeń w tak krótkim czasie, zmiany czasu a tym bardziej swojej głowy… wrzucam tylko zdjęcie na potwierdzenie, że kawki dojechały i przywiozłem jeszcze parę rzeczy jak na prawdziwego gadżeciarza przystało 😉

stay tuned